środa, 2 września 2015

Łatwe, razowe placuszki dyniowe z cynamonem

Chyba należę do mniejszości społeczeństwa, której ulubioną porą roku jest jesień.
Mój Tomek mówi, że jestem "emo", bo lubię jak jest szaro na dworze, kropi, a ja mogę spokojnie odsłonić rolety i nie budzi mnie rano rażące słońce.
W kuchni jesień też jest moim ulubionym czasem. Każdy okres ma swoje uroki, ale sezon na jabłka, korzenne przyprawy, grzane wino, gorącą herbatę.. jak tu ich nie kochać!
No i ona, królowa, dobra do wszystkiego, zapowiedź ulubionego święta Ameryki... DYNIA.

Ogłaszam sezon na dynię!



 

Razowe placuszki dyniowe z cynamonem

  • 100 g ugotowanej dyni hokkaido
  • 1 jajko
  • 1 białko jaja
  • 40 g mąki razowej pszennej, orkiszowej lub żytniej
  • 10 g syropu klonowego
  • 1/3 łyżeczki cynamonu
  • spora szczypta kardamonu
  • spora szczypta kurkumy
  • 10 g migdałów



Dynię gotujemy ze szczyptą soli do miękkości, odcedzamy (hokkaido nie musimy obierać ze skóry).

Lekko przestudzone kawałki dyni blendujemy wraz z jajkiem i białkiem na puree, które następnie łączymy z resztą składników (oprócz migdałów) na dość gęstą masę.

Na bardzo dobrze rozgrzaną, teflonową patelnię nakładamy po 2 łyżki "ciasta" i rozprowadzamy na kształt okrągłych placuszków, smażymy je po około 2 minuty z obu stron.

Na talerzu posypujemy gotowe placki cynamonem i migdałami, opcjonalnie możemy też nałożyć na nie świeże owoce lub np. polać jogurtem naturalnym.




Czuję, że kolejne będą w wersji wytrawnej.. :-)

 

czwartek, 27 sierpnia 2015

Słodkie puree z kurczakiem i cukinią

Zgodnie z zapowiedzią - cukinii dalszy ciąg.
Kiedy myślę, że to już, że nasze dwa biedne krzaczki nie mogą wypuścić więcej - wracam na działkę, a tam 8 nowych cukinii już prawie wybucha! No nic, zapowiada się kolejny gar leczo na weekend :-)

Dziś prosty przepis na szybki lunch/obiad, mam nadzieję, że oprócz mnie są tu jacyś zwolennicy słodkich ziemniaków, które ku mojej radości zagościły już na stałe nawet w naszym znanym i lubianym dyskoncie na B. Nie boicie się ziemniaków prawda? I nie myślicie, że te słodkie jeszcze bardziej podnoszą cukier we krwi? Jeśli tak to koniec ze stereotypami! :-)





Słodkie puree z kurczakiem i cukinią
przepis na 2 porcje, jedna porcja dostarcza:

  • 300 g batatów
  • 150 g kalafiora
  • 200 g kurczaka
  • 100 g cukinii
  • 2 średniej wielkości pomidory
  • 2 łyżeczki oliwy
  • 1 łyżeczka miodu
  • 2 łyżeczki musztardy
  • 1 łyżka oregano
  • ostra papryka
  • świeżo zmielony pieprz
  • sól

Kurczaka kroimy w paseczki i nacieramy solą, cukinię drążymy i również kroimy wzdłuż.
Oliwę, miód, musztardę i ostrą paprykę łączymy w formie marynaty (można dodać 2 łyżki wody).

Kurczaka oraz cukinię wkładamy do pudełka, wlewamy marynatę i dokładnie rozprowadzamy (możemy zamknąć pudełko i kilka razy wstrząsnąć). Odstawiamy do lodówki na godzinę.

Bataty gotujemy w lekko osolonej wodzie wraz z kalafiorem, odcedzamy, dodajemy odrobinę pieprzu i blendujemy na gładkie puree.

W między czasie smażymy przygotowanego kurczaka i cukinię (na małym ogniu, pod przykryciem, możemy co jakiś czas podlać wodą), na patelni doprawiamy oregano.

Przygotowane puree rozprowadzamy na talerzu, na wierzch nakładamy zawartość patelni.
Danie podajemy ze świeżymi pomidorami.




A już za chwileczkę, już za momencik... DYNIA! Pierwszy przepis już czeka :-))

 

wtorek, 18 sierpnia 2015

Dietetyczne podjaduchy - babeczki jaglane z cukinią

Nasza lodówka składa się obecnie ze światła, zimna, cukinii i pomidorów.
Cukinia jest wszędzie, mieszka też w bagażniku mamy, na parapecie babci i pod stołem w kuchni.
Nie nadążam z przerobem!
Wszędzie czerwienią się też działkowe pomidory, czuję, że nadchodzi czas na domowe przeciery.

Dziś mam dla Was błyskawiczną, banalną i lekką propozycję na przekąskę, bo czasem już sama nie wiem co zapisywać swoim podopiecznym między głównymi posiłkami, bo ileż można męczyć te kanapki :-)
W składzie oczywiście rzeczona cukinia, która pojawiła się również na obiad, ale o tym w kolejnym poście..





Babeczki jaglane z cukinią i papryką
przepis na 7 babeczek, 1 sztuka dostarcza:

  • 35 g kaszy jaglanej
  • 2 duże jajka
  • 100 g cukinii
  • 50 g czerwonej papryki
  • 1 ząbek czosnku (mniejszy)
  • 1/3 łyżeczki soli
  • ostra papryka
  • świeżo zmielony pieprz
  • garstka świeżej bazylii lub innych ulubionych ziół




Kaszę jaglaną gotujemy w lekko osolonej w lekko osolonej wodzie, odcedzamy dokładnie (najlepiej zostawić na sitku na 10 minut).

Cukinię oraz paprykę ucieramy na dużych oczkach tarki, łączymy z przygotowaną kaszą, jajkami, zmiażdżonym czosnkiem i przyprawami/ziołami.

Masę przekładamy do silikonowych foremek (koniecznie) i pieczemy 30 minut w 190 stopniach.




Jeżeli nie lubicie kaszy jaglanej - użyjcie innej! Gryczana też się sprawdzi, 
będę testować również z komosą, zobaczymy co z tego wyjdzie :-) 

ps. Jeśli nie tolerujesz glutenu i nie wiesz jak sobie poradzić z dietą - zapraszam! :-)

środa, 12 sierpnia 2015

Jest takie miejsce na plaży w Sopocie..

..gdzie dzieją się fajne rzeczy!
Marka Diverse i ich Summer Pop Up Store na plaży przy Alei Mamuszki co sobotę umożliwiają Wam spotkanie z osobami, które mają różne pasje, zajawki, robią to co kochają i chcą się tym z Wami podzielić.

Było mi bardzo miło, że mogłam brać udział w wydarzeniu jako prelegent, niestety pogoda nie dopisała, ale dziękuję osobom, które mimo tego się pojawiły się w strefie Diverse i posłuchały co mam do powiedzenia na temat zdrowej diety, redukcji i studiowania dietetyki :-)




Jeżeli przebywacie nad morzem lub planujecie się wybrać - koniecznie sprawdźcie nadchodzące atrakcje! Już w kolejny weekend zagości na plaży Wegan Nerd, więc zwolennicy diety roślinnej - coś dla Was :-)

Wszystkie newsy znajdziecie na facebookowym wydarzeniu > TUTAJ 




Niestety nie miałam możliwości przeprowadzenia jako takich warsztatów kulinarnych, ale sprawdzajcie fanpage i stronę mojej poradni - już wkrótce kolejne terminy wspólnego gotowania!:-)

 

czwartek, 6 sierpnia 2015

Pudding chia - prosty przepis

Kilka postów temu wspominałam o nasionach chia, które w końcu znalazły się i w mojej szafce kuchennej, a dziś przyszedł nareszcie moment na przepis.

Dla tych, którzy nie szperają na co dzień w nowinkach i jeszcze o rzeczonym produkcie nie słyszeli - chia to nasiona Szałwii Hiszpańskiej, kategoryzowane jako "super food" ze względu na bogactwo wielu składników mineralnych, kwasów tłuszczowych i witamin.
Mają niesamowitą zdolność wiązania dużej ilości wody, przez co często są wykorzystywane do produkcji puddingów, takich jak ten poniżej. 
Bardzo często sięgają po nie w swoich jadłospisach weganie - ze względu na fantastyczną możliwość uzupełnienia niedoborów niektórych składników np. wapnia.

Wartość energetyczna: 486 kcal Błonnik pokarmowy: 34,4 g  Kwasy tłuszczowe omega-3: 17,5 g Kwasy tłuszczowe omega-6: 5,8 g Wapń: 631 mg

Bezglutenowa, wartościowa i ciekawa baza do deserów - na pewno jeszcze się tu przewinie.
Tym czasem moje ulubione smaki, przepis w 2 minuty, korzystajcie z sezonowych owoców! 




Bananowo - cynamonowy pudding chia

  • 1 spory, dojrzały banan (100g)
  • 25 g nasion chia
  • 150 ml mleka (użyłam krowiego, może być dowolne roślinne, nie szalałabym z kokosowym, bo same chia mają sporo tłuszczu)
  • 50 ml wody
  • 1/2 łyżeczki cynamonu 
  • garstka borówek/malin/jagód 



 Banana blendujemy z mlekiem, wodą i cynamonem na gładki koktajl.

W miseczce/wysokiej szklance/słoiczku zalewamy odważone nasiona chia, dokładnie mieszamy całość rozprowadzając drobinki po całym naczyniu z bananową mieszanką.

Tak przygotowane składniki wsadzamy na noc do lodówki, rano wyjmujemy gotowy pudding i nakładamy na wierzch garść ulubionych owoców sezonowych.




Chyba nie muszę Was przekonywać, 
jak fajnie wyjąć takie zimne śniadanie z lodówki podczas tych upałów!

Aha i zapraszam gorąco do współpracy! W końcu więcej czasu.. :-)
www.dietetyczne-fanaberie.pl


www.dietetyczne-fanaberie.pl

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Domowy napój izotoniczny

Jak za pewne część z Was wie, szczególnie tych, którzy śledzą moje konto na Instagramie, należę do osób aktywnych fizycznie, a poza łazikowaniem okazjonalnie po górach, bieganiem i innymi rekreacyjnymi odskoczniami - trenuję na siłowni. Tak, ze sztangą!
Oczywiście oprócz treningu siłowego praktykuję w miarę regularne treningi aerobowe, cardio i interwały. Oczywiście wszystko po to, by móc więcej jeść! /hehe/ :-)

W związku z tym i nadchodzącą falą kosmo upałów mam przepis na domowej roboty izotonik, przyda się tym śmiałkom, którzy nie odpuszczają mimo skwaru i nie przerywają swoich planów treningowych.

Komu jeszcze? No właśnie nie wszystkim aktywnym.

Pytanie klucz - kiedy woda, a kiedy izotonik?

To, że ćwiczymy, nie oznacza, że potrzebujemy suplementu, jakim jest napój izotoniczny.
Twój trening trwa godzinę? Parę minut dłużej? Idziesz na jedne zajęcia fitness? PIJ WODĘ! 
Twój trening jest intensywny, długi, dużo się pocisz, temperatura jest wyjątkowo wysoka?
Sięgnij pod domowy izotonik - szybciej nawodni Twój organizm, uzupełni braki minerałów utraconych wraz z potem, a dodatkowo dostarczy wystarczającej ilości energii do kontynuowania długotrwałego wysiłku.

Dlaczego nie kupne? No nie wiem, ten smerfowy kolor chyba mówi sam za siebie.. :-)






Domowy napój izotoniczny
makro na 100 ml

  • 800 ml wody mineralnej
  • sok wyciśnięty z dużej 1 cytryny
  • sok wyciśnięty z 1/2 czerwonego grejpfruta
  • 1 cm kawałek imbiru
  • 1 spora łyżka miodu (35g)
  • 2/3 łyżeczki soli


Do wody mineralnej dodajemy sok wyciśnięty z cytryny i grejpfruta (w alternatywie można użyć innych owoców cytrusowych). 

Do mieszanki dodajemy łyżkę miodu i niecałą łyżeczkę soli.

Na końcu obieramy imbir, odcinamy centymetrowy kawałek i przeciskamy przez praskę do czosnku. Całość dokładnie mieszamy i przelewamy przez drobne sito, aby zatrzymać ewentualne pestki i kawałki owoców.




Przepis z pozdrowieniami dla Basi, która o niego prosiła :-) 

środa, 29 lipca 2015

Lekkie, żytnie placuszki z borówkami

Na działce mamy wśród cukinii, pomidorów, porzeczek, malin i innych dobrodziejstw natury w sezonie letnim znalazły się również dorodne i liczne w tym roku borówki amerykańskie (chyba raczej Gliwickie!).
Pierwsza miseczka czekała już na mnie w lodówce po powrocie z Sopotu, więc po szybkiej informacji, którą otrzymałam, że w ogródku nadchodzi borówkowy armagedon, postanowiłam od razu spożytkować pierwszą porcję i przygotować kolejny przepis na sezonowe placuszki.

Chyba nie muszę Was przekonywać, że są pyszne.. :-)




Lekkie, żytnie placuszki z borówkami

  • 2 jajka (L)
  • 20 g mąki żytniej, razowej (1 spora łyżka) /jeżeli Twoje ciasto wyszło podejrzanie rzadkie - dodaj więcej mąki, szczególnie jeśli nie używasz małej patelni do placków/
  • 5 g wiórków kokosowych (1 płaska łyżka)
  • 10 g syropu klonowego (2 łyżeczki)
  • 50 g borówek lub jagód
  • 60 g jogurtu naturalnego (3 łyżki)
  • skórka z cytryny
  • 1 niepełna łyżeczka oleju rzepakowego lub kokosowego



Jajka roztrzepujemy z mąką, wiórkami, syropem (można użyć ksylitolu lub innego słodzidła) i łyżką jogurtu, następnie dodajemy borówki (kilka zostawiamy do posypania) i całość mieszamy łyżką.

Dobrze rozgrzaną patelnię skrapiamy tłuszczem (jeśli ktoś ma porządną patelnię to może być oczywiście bez), następnie rozprowadzamy go pędzelkiem.

Na patelni smażymy placuszki z obu stron, na talerzu polewamy odrobiną jogurtu, posypujemy świeżo startą skórką z cytryny oraz borówkami.




Nigdy nie zapominaj o śniadaniu! :-))