piątek, 25 listopada 2016

Razowe pierogi z kapustą i grzybami

Zarządzam czas przepisów świątecznych!
Przez ostatnie dwa lata zdecydowanie za późno się do tego zabierałam, a później nie chciałam już psuć sobie smaku wigilijnych potraw przygotowując niektóre z nich zaraz przed tym wyjątkowym dniem. W końcu na TEN barszczyk czekam cały rok!

Dziś jednak nie o barszczu, a o pierogach.
Razowych, żytnich pierogach z kapustą i grzybami.
Są takie jak u mamy, tylko mniej tłuste i jak to mówi mój tato (niezmiennie mnie to rozbawia) "z ekologicznej mąki" (czyli z jakiejkolwiek ciemnej).
Chyba były smaczne, bo nawet mój mąż zjadł, a on jak widzi razową mąkę to ucieka :-)





Razowe, żytnie pierogi z kapustą i grzybami
Przepis na około 20 bardzo dużych lub 30-35 małych pierogów
 
Ciasto:
  • 250 g mąki żytniej typ 1850
  • 100 g mąki żytniej typ 720
  • 220 g bardzo ciepłej wody
  • 1 łyżeczka oliwy z oliwek

Farsz:
  • 500 g kapusty kiszonej
  • 30 g suszonych grzybów
  • 1 duża cebula
  • 3 listki laurowe
  • 4-5 kuleczek ziela angielskiego
  • 1/3-2/3 łyżeczki pieprzu
  • 1/3 łyżeczki mielonego kminku
  • 10 g masła klarowanego
  • 2 łyżeczki oliwy z oliwek





Przygotowanie pierogów rozpoczynamy od farszu, najlepiej robimy go dzień wcześniej, ponieważ jest czasochłonny, a gotowy musi jeszcze porządnie wystygnąć.

Kapustę zalewamy wodą, dodajemy listki laurowe oraz ziele, gotujemy pod przykryciem na małym ogniu około 1,5 godziny, aż zmięknie.

Grzyby zalewamy wrzątkiem, następnie również gotujemy około 40 minut na małym ogniu.

Po ugotowaniu kapusty wyciągamy listki i ziele, odciskamy porządnie i siekamy ją dość drobno.
Grzyby również odcedzamy (wywar warto zachować do barszczu) i drobno siekamy

Cebulę kroimy w kosteczkę i podsmażamy na maśle, następnie łączymy z kapustą, grzybami, oliwą i doprawiamy do smaku pieprzem oraz mielonym kminkiem. Farsz odstawiamy do całkowitego ostygnięcia, najlepiej przechować do rana w lodówce.

Następnego dnia przygotowujemy ciasto.
Mąki, bardzo ciepłą (ale nie gorącą) wodę oraz odrobinę oliwy łączymy i zagniatamy ciasto.
Ciasto z mąki razowej potrzebuje więcej wody i jest innej konsystencji niż zwykłe, więc nie sugerujemy się tym, jak lepiliśmy pierogi z białej, pszennej mąki :-)

Przygotowane ciasto rozwałkowujemy cienko na stolnicy podsypanej mąką (pamiętajmy, że razowe ciasto łatwiej się rwie i jest lepkie). Szklanką wykrawamy okręgi, nakładamy farsz i zlepiamy tak jak lubimy.

Gotowe pierogi układamy na ściereczce, gotujemy kilka minut lub podgotowujemy do zamrożenia.




Wyjątkowo nie podaję kaloryczności w tym przepisie, ponieważ mija się to z celem. Żadne z Was nie przygotuje identycznie dużych pierogów jak moje o identycznej grubości ciasta, więc byłoby to zupełnie nieadekwatne. Ja lepię duże i grubaśne pierogi - 6 można się porządnie najeść :-) 
Jeżeli o cebulkę do okraszenia chodzi - ja swoją tylko poddusiłam, także dodatkowa porcja masła nie jest konieczna.

wtorek, 15 listopada 2016

Wyzwanie roślinne 7/7 - komosa z warzywami i podsumowanie

Dziś ostatni przepis z tygodniowego wyzwania roślinnego!
Troszkę mi zeszło publikacjami, ale w końcu mamy komplet.
Pod koniec małe podsumowanie, o które prosiliście :-)

W ostatnim przepisie z serii znów króluje komosa - nic dziwnego, powinna ona często pojawiać się na wegańskich talerzach, ponieważ ma bardzo korzystny skład jeśli chodzi o niezbędne aminokwasy.
Poza tym czemu nie? Jest pyszna, dostarcza sporo białka, ma przyjazny indeks glikemiczny i nie zawiera glutenu, jeśli go unikacie. Poza ceną same plusy, chociaż ostatnio bardzo zyskała na popularności, więc co raz częściej widać ją na półkach w rozsądniejszej cenie.

Mój mix jest oczywiście tylko schematem, który możecie dopasować pod swoje kubki smakowe i to, co akurat macie w lodówce czy zamrażalniku :-)  




 

Komosa ryżowa z warzywami, suszonymi pomidorami i prażonymi pestkami dyni 

  • 50 g komosy ryżowej (u mnie mix kolorów)
  • 50 g mrożonego groszku
  • 50 g papryki (1/3 sztuki)
  • 1 ząbek czosnku
  • garść pomidorków koktajlowych
  • garść szczypiorku
  • 1/2 łyżeczki oleju kokosowego (3g)
  • 10 g pestek dyni
  • 2 łyżki posiekanej kolendry
  • 1 płaska łyżeczka tahini (5g)
  • świeżo zmielony pieprz + sól do gotowania komosy





Komosę opłukujemy, a następnie gotujemy w lekko osolonej wodzie.

Paprykę i suszone pomidory kroimy w kostkę, czosnek w plasterki, podsmażamy wraz z groszkiem na oleju kokosowym (aż papryka zmięknie), a następnie dodajemy do ugotowanej i odcedzonej komosy.

Na patelni po smażeniu warzyw podprażamy minutkę pestki dyni, które wraz z posiekaną kolendrą i połową szczypiorku, świeżo zmielonym pieprzem i pastą tahini dodajemy do reszty składników, całość mieszamy i przekładamy do głębokiego talerza.

Danie posypujemy resztą szczypiorku i na wierzch nakładamy połówki pomidorków koktajlowych.





Tak więc w kwestii krótkiego podsumowania.
Ten tydzień był nie lada wyzwaniem, nie ukrywam, że brak wcześniejszego, odpowiedniego zaopatrzenia się w produkty spożywcze trochę utrudnił mi sprawę.
Kocham Biedronkę, mam ją pod domem i zwykle tam robię większość zakupów, ale jeśli chcemy kupić tofu, mleczko kokosowe czy inne, bardziej skomplikowane produkty - musimy ruszyć gdzieś dalej, a ja tego nie zrobiłam, a potem ciągle brakowało mi czasu.
Przyznaję się, że przez 7 dni nie zjadłam (świadomie) nic pochodzenia zwierzęcego poza chochelką rosołu (jedynej zupy, za którą nie przepadam) przy smutnej, rodzinnej "okazji" - nie chciałam marudzić w dniu, w którym zdecydowanie nie to było najważniejsze. 
Powyższa kwestia jest jak pewnie się domyślacie jedną z najbardziej uciążliwych na diecie roślinnej.
Domyślam się, że z czasem robi się co raz prościej, kiedy znajomi i rodzina po prostu wiedzą, że jesteś na takiej, a nie innej diecie, więc są na to przygotowani, biorą to pod uwagę jak gdzieś wychodzicie itp. - ale na początku jest ciężko, ja mieszkam w prawie 200 tysięcznym mieście, a wegańsko mogę zjeść może w 4-5 miejscach, z czego wieczorem otwarte są może 2, a po 22 już zostają mi tylko napoje :-)
Także w jeszcze mniejszych miejscowościach na pewno na co dzień jest to dość mocno "upierdliwe" - choć może to tylko moje zdanie, ponieważ uwielbiam jadać z mężem na mieście.

Przejdźmy jednak do kwestii samopoczucia/zdrowia/skóry.
Tydzień to mało, jestem tego świadoma, skóra właściwie tylko mi się pogorszyła pod koniec (ale mogło to być właśnie tzw "oczyszczanie"), odstawienie nabiału nie wpłynęło niestety nijak pozytywnie na moje samopoczucie czy kwestie zatrzymywania wody/senność.
Ale! Jedną, fundamentalną zmianą było trawienie.. to prawda co mówią o częstych wizytach w toalecie, ale dla mnie to akurat plus, także jeśli macie problemy np. z zaparciami - warto spróbować!
Oprócz tego wbrew temu co myślałam - przy kompletnym wykluczeniu produktów odzwierzęcych spożywanie roślin strączkowych (nawet w większej ilości niż zawsze) było zdecydowanie łagodniejsze dla mojego przewodu pokarmowego, bo niestety zwykle dają mi nieźle popalić ;-)

Kończąc swój wywód - nie planuję przechodzić na weganizm, czasem myślę o wegetarianizmie, bo nie odczuwam potrzeby jedzenia mięsa i ryb (lub tak mi się wydaje..), ale muszę się chyba najpierw wyleczyć z wiary w dietę wysokobiałkową :-)
Nie mniej jednak myślę, że raz na 2-3 miesiące będę robiła sobie taki tydzień - myślę, że mój organizm będzie zadowolony z takich małych, "zielonych" epizodów.


środa, 9 listopada 2016

Wyzwanie roślinne 6/7 - warstwowy deser z musem z malin

Warstwowe deserki to moja słabość.
Pewnie dlatego często jem je też na śniadanie.. obawiam się, że nawet na kolacje się zdarzyło ;-)
Poniższy przepis prezentuje się na zdjęciach troszkę jakbym zapomniała opublikować go w halloween, co więcej - zdecydowanie lepiej smakowałby w ciepły, letni poranek niż w tą jesienną szarugę, ale może wykorzystacie go na wiosnę? Może latem ze świeżymi malinami? :-)
Tym czasem trochę lata jesienią nie zaszkodzi.





Warstwowy deser z musem z malin

  • 150 g mrożonych malin
  • 150g jogurtu sojowego
  • 35 g płatków orkiszowych lub owsianych
  • 100 ml wody
  • 1 dojrzały banan (80g)
  • 1 łyżeczka kakao
  • 10 g pestek dyni
  • opcjonalnie łyżeczka miodu lub ksylitolu




Płatki owsiane i kakao zalać w kubku odrobiną wrzątku (80ml), odstawić na 10 minut pod przykryciem.

Do napęczniałych płatków dodać kawałki banana, zblendować na mus, przelać do przygotowanej salaterki lub dużej szklanki.

Jako następną warstwę nałożyć roślinny jogurt.

Maliny częściowo rozmrozić, a następnie zmiksować otrzymując lekko zmrożone, malinowe puree, które opcjonalnie możemy lekko dosłodzić. Mus nakładamy jako trzecią warstwę.

Całość posypujemy podprażonymi na suchej patelni pestkami dyni.




Oczywiście możecie użyć mixu mrożonych owoców jagodowych lub np. jagód lub truskawek :-)

piątek, 4 listopada 2016

Wyzwanie roślinne 5/7 - burgery z komosy ryżowej i dyni

Już dawno planowałam podejście do burgerów z komosy ryżowej.
Nie jest to najłatwiejszy materiał na wegańskie kotleciki, ponieważ nijak nie należy do kleistych produktów tak jak np. kasza jaglana czy soczewica, więc trzeba ją połączyć z innymi składnikami aby uzyskać w miarę zwartą konsystencję. Nie mogłam zgodnie z sezonem nie użyć dyni :-)

Słoneczny kolor burgery zawdzięczają kurkumie, miałam ochotę jak zwykle zaszaleć z indyjskimi przyprawami, ale nie chciałam ich całkiem upodobnić do tych z soczewicy, które mam nadzieję już znacie. Poszłam zatem w standardowe zioła i moje ukochane, suszone pomidory!
 




Wegańskie burgery z komosy ryżowej i dyni
przepis na 3 spore burgery, jeden dostarcza:

  • 60g komosy ryżowej
  • 25 g płatków owsianych, górskich
  • 5 g siemienia lnianego
  • 10 nasion słonecznika
  • 100 g dyni hokkaido
  • 2 łyżki posiekanej, czerwonej cebuli
  • 60 ml wody
  • łyżeczka bazylii
  • łyżeczka oregano
  • 1/3 łyżeczki kurkumy
  • ostra papryka (wedle preferencji)
  • 3 duże, suszone pomidory z zalewy
  • około 1/2 łyżeczki soli 




Komosę ryżową i dynię gotujemy w lekko osolonej wodzie (ja ugotowałam je razem).
Po odcedzeniu wyciągamy dynię i w miseczce rozgniatamy jej kawałki widelcem.

Płatki owsiane oraz siemię zalewamy w kubeczku niedużą ilością wrzątku (60ml) i odstawiamy na 10 minut pod przykryciem, następnie blendujemy uzyskując kleistą papkę.

Wszystkie przygotowane produkty wkładamy do miski, dodajemy posiekane suszone pomidory, cebulę, słonecznik oraz przyprawy, całość dokładnie mieszamy.

Otrzymaną masę dzielimy na trzy części, formujemy w spore kule i kładziemy je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, następnie dociskając łyżką formujemy burgery.
Blaszkę wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy w 220'C przez 20 minut.
 



Jak to z wegańskimi burgerami bywa - są dość miękkie, szczególnie gorące z piekarnika, więc przekładając je na talerz/bułkę - użyjcie szpatułki do ich podniesienia z blaszki!

poniedziałek, 31 października 2016

Wyzwanie roślinne 4/7 - krem czekoladowy i rabat do eko sklepu!

Ten przepis skradnie Wasze serca.
Wiem, że receptury na dietetyczne wyroby a'la znana wszystkim nutella przewijały się już na wielu blogach, ale moja jest bardzo prosta i nie zawiera ani cukru, ani miodu, ani substancji słodzących - 100 % naturalny, wegański i boski krem czekoladowy na bazie nerkowców!

Oprócz przepisu na krem mam dla Was zniżkę do sklepu ekologicznego EDENA który prowadzi prawdziwa pasjonatka zdrowego żywienia - Agnieszka. Po jej sklepie stacjonarnym dziś mamy premierę witryny online, więc teraz wszyscy możecie korzystać z bardzo szerokiej gamy produktów - nie tylko spożywczych! A do końca tygodnia moi czytelnicy cieszą się zniżką 10%, szczegóły na dole :-)




Wegańska, dietetyczna nutella
  • 1 duży, dojrzały banan (120g)
  • 1/2 dojrzałego awokado (70g)
  • 3 daktyle bez pestek
  • 40 g orzechów nerkowca
  • 10 g ciemnego kakao
  • 25 g mleczka kokosowego
  • opcjonalnie przyprawy korzenne




Orzechy oraz daktyle zalewamy wodą (w kubku lub miseczce), odstawiamy na około 2 godziny aby zmiękły.

Do kubka/blendera wkładamy dojrzałe awokado, kawałki banana, a następnie namoczone bakalie, na końcu wsypujemy kakao i wlewamy mleczko kokosowe (można pominąć!).

Całość dokładnie blendujemy przez kilka minut do uzyskania możliwie jak najbardziej jednolitej konsystencji kremu, bez większych kawałków orzechów.

Opcjonalnie przed zblendowaniem można dodać do składników korzenne przyprawy.




Jak widzicie - przepis jest banalnie prosty i szybki w przygotowaniu, a jak to łatwo przemycić w pyszny sposób zdrowe tłuszcze z awokado?:-)

Wracając jednak do rabatu, który przygotowała dla Was Agnieszka - poniżej wszystkie szczegóły!




Dajcie też teamowi EDENA kciuka w górę na facebooku  - trzeba wspierać ludzi z pasją! :-)

sobota, 29 października 2016

Wyzwanie roślinne 3/7 - prawiehummus z batatem

Prawiehummus z batatem był zdecydowanie najczęstszym daniem goszczącym w moim menu podczas roślinnego wyzwania.
Pastę przygotowuje się raz dwa, a w towarzystwie warzywnych słupków jest idealnym rozwiązaniem na wieczorne chrupanie przed telewizorem.

Kocham właściwie wszystkie pasty świata, tak samo jak musy, kremy i inne paciaje jak to mawia mój maż, właściwie moja dieta mogłaby być w całości papkowata :-)
Klasyczny hummus również jest przeze mnie bardzo lubiany, ale wygrywa wersja o nieco lżejszej konsystencji i słodkawym smaku batata oraz dyni.

A Wy - lubicie pasty? :-)


 


Lekki "hummus" z batatem i dynią

  • 120 g ugotowanej ciecierzycy
  • 40 g zalewy z ciecierzycy lub wody
  • 80 g batatów
  • 50 g dyni hokkaido lub piżmowej
  • 1 łyżeczka tahini (8g)
  • 1 średni ząbek czosnku
  • 2 łyżeczki soku z cytryny
  • pół łyżeczki zaataru
  • łyżeczka oliwy
  • 1/4 łyżeczki soli
  • pieprz do smaku




 Kawałki batata oraz dyni gotujemy do miękkości (jeśli pokroimy je w podobnej wielkości kawałki to gotują się mniej więcej tyle samo, więc można wrzucić je do jednego rondelka).

Do kubka lub kielicha blendera wkładamy ciecierzyce, dodajemy wodę/zalewę, następnie wciskamy sok z cytryny, czosnek, doprawiamy zaatarem, solą, pieprzem i tahini (możemy również użyć 8g podprażonego sezamu).

Do składników dodajemy ugotowane i odcedzone (najlepiej zostawić 5-10 min na sitku aby ociekły) warzywa i całość blendujemy na gładką pastę. Podajemy z odrobiną oliwy słupkami warzyw.




Następny przepis będzie słodki i uzależniający! :-)

 

środa, 26 października 2016

Wyzwanie roślinne 2/7 - łatwe, wegańskie curry

Indyjska kuchnia jest zdecydowanie jedną z moich ulubionych.
Kocham smak curry, kardamonu, cynamonu... nawet jak robię na szybko zwykłego kurczaka z warzywami to właśnie na taką nutę go doprawiam.
Dziś jednak bez kurczaka i innych produktów zwierzęcych - konkretny, roślinny obiad :-)
Wegańskie curry jadłam już nie raz i jest zdecydowanie równie smaczne jak "mięsne".
Poza tym, wszystko co zawiera w sobie orzechy nerkowca jest pyszne..
Aby danie było maksymalnie pełnowartościowe połączyłam różne źródła białka - ciecierzycę, groszek, kalafior, orzechy.. jest smakowicie i treściwie, a przy okazji szybko i na prawdę łatwo!






Wegańskie curry z ciecierzycą i kalafiorem

  • 1/2 czerwonej papryki
  • 50 g mrożonego groszku
  • 50 g ugotowanej ciecierzycy
  • 100 g kalafiora
  • łyżeczka utartego imbiru
  • 50 g ryżu basmati
  • 60 ml mleczka kokosowego (około 150 kcal/100 ml)
  • 100 ml wody
  • 1/2 łyżeczki oleju kokosowego
  • 2/3 łyżeczki curry
  • spora szczypta ostrej papryki
  • spora szczypta kardamonu
  • 1/4 łyżeczki kurkumy
  • 1/3 łyżeczki soli




Kalafior podgotowujemy w lekko osolonej wodzie, rozdzielamy na mniejsze różyczki.

Paprykę kroimy w kostkę, podsmażamy wraz z groszkiem w rondelku na odrobinie oleju kokosowego. Do rondelka dodajemy również podgotowany kalafior i wlewamy odrobinę wody, całość dusimy kilka minut na małym ogniu.

Po około 10 minutach do rondelka wlewamy mleczko kokosowe, dodajemy ugotowaną ciecierzycę, świeży imbir oraz wszystkie przyprawy, mieszamy i gotujemy na średnim ogniu bez przykrycia aż całość lekko odparuje i zgęstnieje.

Przygotowane curry podajemy na ryżu basmati, całość posypujemy podprażonymi orzechami nerkowca.