"Dragon fruit" czy też pitahaya jest jednym z owoców, które tu uwielbiam..
Trochę jak kiwi, tylko nie jest aż tak kwaskowy, no i tak pięknie się prezentuje w przekroju ;-)
Już kilka razy spotkałam się z nim w sprzedaży w polskich hipermarketach.
Zabranie ze sobą mojego ręcznego blendera okazało się być fantastycznym pomysłem,
jako, że jest tu bardzo mało jogurtów, chyba w ogóle nie ma naturalnych (poza sklepami typu international) ale nabiał jest tak kosmicznie drogi, że bazą do koktajli przez najbliższy czas będzie mleko sojowe, które oczywiście jak najbardziej możecie zamieniać na normalne.
Smoczy koktajl z dynią
Przepis na ok 500 ml koktajlu
Dynie obieramy ze skóry i gotujemy na małym ogniu około 20 minut aż będzie miękka, następnie odcedzamy i pozwalamy ostygnąć.
Do naczynia wkładamy posiekanego banana i wydrążony smoczy owoc, wciskamy sok z limonki, dodajemy mleko i ostudzoną dynię.
Całość dokładnie blenderujemy a następnie możemy użyć skóry pitahai jako "kubka" :-)
Trochę jak kiwi, tylko nie jest aż tak kwaskowy, no i tak pięknie się prezentuje w przekroju ;-)
Już kilka razy spotkałam się z nim w sprzedaży w polskich hipermarketach.
Zabranie ze sobą mojego ręcznego blendera okazało się być fantastycznym pomysłem,
jako, że jest tu bardzo mało jogurtów, chyba w ogóle nie ma naturalnych (poza sklepami typu international) ale nabiał jest tak kosmicznie drogi, że bazą do koktajli przez najbliższy czas będzie mleko sojowe, które oczywiście jak najbardziej możecie zamieniać na normalne.
Smoczy koktajl z dynią
Przepis na ok 500 ml koktajlu
- 1 pitahaya
- 1/2 dużego banana
- ok 100 g dyni
- 1/2 limonki
- 200 ml mleka sojowego
Dynie obieramy ze skóry i gotujemy na małym ogniu około 20 minut aż będzie miękka, następnie odcedzamy i pozwalamy ostygnąć.
Do naczynia wkładamy posiekanego banana i wydrążony smoczy owoc, wciskamy sok z limonki, dodajemy mleko i ostudzoną dynię.
Całość dokładnie blenderujemy a następnie możemy użyć skóry pitahai jako "kubka" :-)




Widzę, że na te dwa miesiące mam sąsiadkę z prawie tej samej strefy czasowej :D Polecam mangosteen, a jeśli jesteś miłośniczką hardkorowych przeżyć, spróbuj duriana ;)
OdpowiedzUsuńSuper sprawa, uwielbiam odkrywać nowe owoce, a ten jak najbardziej chciałabym spróbować! Bez nabiału bym chyba nie przetrwała ;p
OdpowiedzUsuńWygląda bosko ! Ale podobnie jak kolezanka wyzej ja tez ez nabialu chyba nie dałabym rady...
OdpowiedzUsuńGenialnie wygląda ten owoc i koktail :)
OdpowiedzUsuńZawsze bylam ciekawa jego smaku ale w Polsce go nigdzie nie widziałam :(
Nie jadłam jeszcze, ale brzmi ciekawie, poszukam i wypróbuję :)
OdpowiedzUsuńuwielbiam, jadałam na warsztatach kuchni+ achh<3
OdpowiedzUsuńOstatnio oglądałam Masterchef amerykański i mieli dragon fruity. Aż mi się zachciało spróbować, ale szczerze mówiąc w Polsce nigdy ich nie widziałam.
OdpowiedzUsuńNo i żeby mleko sojowe było tańsze od krowiego... Chciałabym :P
Mleko sojowe można w prosty sposób zrobić w domu, właśnie wrzuciłam przepis:)
UsuńPyszne i tanie:)
dziewczyny z polsce też można kupić dragon friut. ja osobiście natknelam sie na nie w kauflandzie i carrefourze... tylko fakt - są okazjonalnie dostepne :(
OdpowiedzUsuńNiestety, muszę podziękować ze względu na dynię. Za dużo z nią roboty, jestem zbyt leniwa ;) Ale sam pomysł - jasne! Widuję pitahayę, rzeczywiście jest urocza :)
OdpowiedzUsuńobłędnie to wszystko wygląda
OdpowiedzUsuńjeju zazdroszczę owocu, bo ja uwielbiam próbować takich egzotycznych rzeczy a dragon fruita jeszcze nigdy nie spotkałam
OdpowiedzUsuńod długiego czasu zastanawiam się jak smakuje ten owoc ;)
OdpowiedzUsuńfantastycznie się prezentuje. Niestety nie miałam okazji jeść jeszcze tego owocu. nie mogę na niego trafić :( ale wygląda pięknie
OdpowiedzUsuńciekawy owoc :)) pewnie witaminka C
OdpowiedzUsuńTak samo jak ty uwielbiam ten owoc, ale nie ukrywam że chyba najbardziej za jego wygląd, który po prostu jest fantastyczny. Wspaniały pomysł żeby tą piękną różową skórkę wypełnić koktailem.
OdpowiedzUsuńPitahaję można kupić w Kauflandzie i większych marketach Tesco.
OdpowiedzUsuńfajne:) podoba mi sie na sniadanie po bieganiu:)
OdpowiedzUsuńjadłem, zapłaciłem jak za woły ale musiałem spróbować :)
OdpowiedzUsuńPewnie jak większość, która napisała komentarze pod tym postem nie znała takiego owocu więc miło, że jest okazja dowiedzieć się co to jest i gdzie to kupić, na pewno spróbuję :)
OdpowiedzUsuńPyszny owoc, więc jestem przekonana, że koktajl wyszedł cudowny. Szkoda, że tak trudno go dostać w Polsce!
OdpowiedzUsuńsuper wygląda :)
OdpowiedzUsuń